SAUNA.PILA.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 5, 2010, 9:01 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2004-09-12 20:36:27
Online
Registered User

Joined: 2004-09-12 20:36:27
I nic. Jestem w miejscu, w ktorym bylem, dxwignia przesunieta na maksa.
Profesor Jesienin dal mi przed podroza ciasteczko z przepowiednia, zupelnie
na orientalna modle. Postanowilem je schrupac, wstalem wiec z fotela i
podszedlem do stolu. Zalegala go gruba warstwa kurzu, po ciasteczku nie
pozostal slad. Zamiast karteczki znalazlem laminat z wytloczonym drukiem.
Wiec jednak. Byly na nim slowa, ktore von Neumann napisal do hiszpanskiego
tlumacza Mathematical Foundations of Quantum Mechanics, Ramona Ortisa
Fornaguery. Jesienin zadbal o date tego listu: 10 grudnia 1947 roku.
Pomyslalem, ze chcial mnie podniesc na duchu dbaloscia o detale. Czytalem:
Twoje pytania dotyczace natury fizyki matematycznej i teoretycznej sa
interesujace, mysle jednak, ze cokolwiek trudno bedzie  odpowiedziec na nie
precyzyjnie. Zawsze wyznaczalem delikatna linie podzialu pomiedzy tymi dwoma
przedmiotami, choc chodzilo glownie o rozlozenie akcentow. Mysle, ze fizyka
teoretyczna kladzie glownie nacisk na polaczenie z fizyka eksperymentalna i
te procesy metodologiczne, ktore wioda do nowych teorii i zalozen, podczas
gdy fizyka matematyczna skupia sie na rozwiazaniach i matematycznej
poprawnosci teorii, ktora, zaklada sie, powinna byc poprawna per se, albo
dla dobra dyskusji. Innymi slowy, powiedzialbym, ze fizyka teoretyczna
skupia sie na formulowaniu, a matematyczna na wykorzystaniu teorii.
Jednakowoz, kiedy mamy oceniac nowa teorie i porownac ja z doswiadczeniem,
oba aspekty nakladaja sie.
Czas chyba wyjsc ze schronu. A moze jeszcze to przemysle, zbiore sily? Ktory
mamy rok? Wedlug wskazan transpondera dzis powinien byc pietnasty dzien
lipca 2415 roku. Balem sie wyjsc, balem sie zetkniecia z Nowym Swiatem.
Zagadka pozostawalo dla mnie wiele rzeczy. Czy rzeczywiscie zylem juz w roku
2415? Czy transponder nie przeniosl mnie w przyszlosc odlegla tylko o czas
potrzebny do zgromadzenia sie kurzu na blacie laboratoryjnego stolu? Czy
rzeczywiscie bede mogl w koncu skorzystac z nowej funkcjonalnosci
transpondera, z Przymierzalni? Czy wydostane sie ze schronu, a jesli tak,
kogo napotkam? Podroz jest wyzwaniem, ale brzeg jeszcze wiekszym. Nigdy nie
zapytalem Jesienina o korzenie, choc mnie korcilo. To bystry facet. Zanim
rozstalismy sie przed bunkrem mrugnal do mnie i powiedzial: Da swidanija
drug moj, da swidanija. A potem cos w stylu, ze w zyciu nie ma nic nowego, w
smierci tez nie. Zastanawiajace, bylem jednak zbyt podekscytowany, zeby
wracac do starych historii. Ciekawe w jaki sposob zabezpieczyl energie? Ten
sukinkot ma leb, cytowal nawet Wignera. Ja zabralem ze soba swoj wlasny
amulet, platynowy emblemat ze swietym Krzysztofem, z dedykacja na odwrocie.
Byly to linijki wiersza Blaue Stunde Benna:
Ich frage dich, du bist doch eines andern,
was trägst du mir die späten Rosen zu?
Du sagst, die Träume gehn, die Stunden wandern,
was ist das alles: er und ich und du?
Was sich erhebt, das will auch wieder enden,
was sich erlebt - wer weiß denn das genau,
die Kette schließt, man schweigt in diesen Wänden
und dort die Weite, hoch und dunkelblau.
A jednak, jesli juz jestem w Nowym Swiecie, moja obecnosc w nim nie jest
efektem estetycznych kryteriow, ani matactwa. Zanim jeszcze weszlismy do
unii przeprawialismy niekiedy z Jurkiem tiry przez granice, glownie dla
Vosa. Przehaczki, zwykla rzecz, czysty wozek jedzie, czysta naczepa jedzie,
reszta wraca do bazy. Najbardziej zaufanym kierowca byl Rafal, to znaczy my
mu ufalismy. Jego zona, fryzjerka, czesto podrzucala mu w trase najstarsza
corke, Sare, zeby nie bral zdzir z pobocza, o ktorych nigdy nie mowila
inaczej niz paszczury. Z tego co wiem, to skonczylo sie tym, ze i ojciec i
corka brali osobne pokoje i pieprzyli sie wedle uznania. Systemy skonczenie
wielowymiarowe ulegaja rzeczywistosci zycia, pomyslalem. I znow myslalem o
Neumannie, o jego niezadowoleniu z przestrzeni Hilberta, potem o
potrzaskanym zyciu Turinga, w koncu o samobojstwie Jesienina. Kurz drapal mi
gardlo, a wolalbym poczuc gorycz morw, czesni, papierowek, zapach sadu.
Bylem calkiem nagi. W prozniowej szafie powinien byc dla mnie kombinezon.
Och, posluchalbym muzyki, teraz, kiedy stoje zupelnie nagi, ale nie drzacy,
spokojny, opanowany, przewidujacy. Wzwod powieksza sie w sposob przyjemny,
no no, wszystkie systemy w normie. Postanowilem pomedytowac, przypomniec
sobie plan dzialania. Coracao Vagabundo, Gal Costa i Caetano Veloso,
potomkowie Pigafetty. Odtwarzacz Marantza dzialal bez zarzutu. Dwadziescia
cztery minuty.
Der Cookie und der Prinz. DJ Brokenwindow, z albumu Parallel Universe. Znowu
cholerna analogia, nie sposob sie od tego robactwa uwolnic. Do prozniowej
szafy wrzucilem nie tylko kombinezon, takze sterte ukochanych ksiazek i
plyt. Jesli rzeczywiscie minelo czterysta lat, to trzeba przyznac, ze
wszystko zachowalo sie w rewelacyjnym stanie. A wszystko to w schronie, w
nieznanej Lejdzie pod Krolewcem. Jesienin twierdzil, ze zostawi mi skrypt,
ze odnajde go w sposobnym czasie i miejscu, skrypt, w ktorym przedstawil
zasady dzialania transpondera i Przymierzalni oraz rozszyfrowana tresc
tajemniczego zwoju. Doswiadczenie wyprzedza teorie, jego bas jeszcze dudnil
mi pod czaszka, wciaz wprawiajac w oslupienie ciemiaczko, plat czolowy,
cialo modzelowate. Tak bylo z Euklidesowymi Principia, tak bylo z Calculusem
Newtona. Pamietaj o tym moj drogi rozbitku, pamietaj, ze tacy szalency jak
Riemann umieraja na gruxlice, malo podrozuja, malo maja z zycia. Podrozuja
kupcy, jak  Rimbaud, potomek Corteza. Smial sie doprawdy diabolicznie i
sklonny bylem mu wierzyc. Hilbertem nieomal gardzil, nie mogl mu wybaczyc
wykladu w pamietnym roku 1930. Podzielal moja sklonnosc do dojrzalych
kobiet, mozna powiedziec, ze czasem mialem wrazenie, ze gdybym nie zostal
soba bylbym nim. Kiedy mu o tym powiedzialem, usmiechnal sie, i powiedzial -
dobrze. To bedzie twoj pierwszy kostium.
Ja wole jednak kostium nobliwego heretyka Lapo Farinaty, zwolennika Cesarza,
dziada Julii z Montekich. Przygotowalem go w zupelnej tajemnicy przed
Jesieninem. Nie mialem wcale ochoty stac sie narzedziem gubernatorskiej
bezpieki. Zakladalem, ze agenci zniszczyli moje oryginalne cialo, cialo
niebezpiecznego swiadka. Los mojego oryginalu powinien byc mi obojetny,
przeciez jego smierc tak czy inaczej byla faktem. Z powodow sentymantalnych
wolalem jednak, aby moj pierwowzor nie padl ofiara czekistow. Obecny ja,
kopia, moglem im sie wydac rownie niebezpieczny. Z drugiej strony, nie mogli
wykonczyc mnie przed transferem, musieli miec pewnosc, ze urzadzenie dziala.
Wiedzialem, ze nic nie grozi mi w transponderze. Nie mogli mnie tu zabic,
choc to wydawalo sie najprostszym rozwiazaniem. Dowolne "ja-imago" musialo
opuscic transponder jesli nie chcialo ryzykowac zderzenia z kolejnym
"ja-imago". Jesienin nie potrafil przewidziec efektu zderzenia. Jak
twierdzil, bylo prawdopodobne, ze dojdzie do anihilacji materii kopii, co
bez watpienia spowodowaloby zniszczenie transpondera. To dlatego Jesienin
okreslil przedzialy czasowe dla transferow. Przedzialy, w ktorych dowolna
kopia musi opuscic transponder oraz korzystac z Przymierzalni. A zatem bede
bezpieczny jeszcze przez jedenascie minut. W tym czasie musze ukryc sie w
nowej tozsamosci i opuscic schron. Zanim zaloze wdzianko musze je
regenerowac. Trygery w zgodzie z instrukcja, pamietacie dziesiata piesn
Piekla, tego poniemieckiego kapelusznika? Nie zastanawia was, dlaczego
opowiedzial sie po stronie Gwelfow? Jedno jest pewne, pamietam wszystko z
czterystuletnia przerwa, a przyszlosc jest mi nieznana. A zatem nie jestem
martwy. Piec minut, ale juz nie czekam dluzej. Przelaczniki sluzy. Skan.
Ogolnie wiedzialem, ze cala procedura przyswajania osobowosci przypomina
nieco maszyne replikacyjna Neumanna, tandem, Uniwersalny Komputer
sprzegniety z Uniwersalnym Konstruktorem. Profil pozadanej osobowosci
znajdowal sie w Uniwersalnym Koputerze, moj mozg w wielowymiarowej
hipersferze. Jesienin twierdzil, ze wbrew pozorom nie potrzeba nieskonczonej
wielowymiarowosci, aby odwzorowywac osobowosc,  ze wystarczy poruszac sie w
wymiarach dostepnych fizyce. Jedynym ograniczeniem dla kopiowania, w dodatku
naturalnym, byl sam pierwowzor - mozna bylo go powielic, ale nie zastapic.
Szperajac w internecie odkrylem, ze ten model doczekal sie biologicznego
uszczegolowienia w postaci assemblera Drexlera. To byl jednak tylko koncept.
Z podziwem patrzylem na dzielo Jesienina, cud nanomaszynerii. Profesor
poradzil sobie nie tylko z konstrukcja, oprogramowaniem, otoczeniem i
zasilaniem, ale takze z barierami srodowiskowymi, biologicznymi i
strukturalnymi. Zaprzagl do tego caly zespol, a kiedy ukonczyl maszyne
osobiscie poddal sie testowi i zapisal swoja osobowosc. Te wlasnie osobowosc
teraz zapewne musialbym przyswoic, gdyby nie pomogly mi przypadek i odrobina
szczescia.
Doktora Uberti poznalem posrednio dzieki wlascicielowi sklepu Dom Wloski.
Ten nieco pluszowaty nieudacznik przez dwa miesiace probowal sciagnac dla
mnie wloska kuchnie o wdziecznej nazwie Papillon, poza tym zajmowal sie
importem marmuru dla zaprzyjaxnionego zakladu kamieniarskiego swojej
podstarzalej kochanki. Jej szlifiernia miescila sie zaraz obok salonu masazu
Don Vito, dosc ekskluzywnego jak na Poznan, z dyskretnym podjazdem, ale w
zupelnie podlej lokalizacji, za to z widokiem na malownicze legi. Kurwy byly
tu drogie i wybredne, ruszaly sie slabo i ogolnie nie cenilem tego
przybytku. Zona owego nieudacznika, ktorego imienia juz nie pamietam, miala
na imie Klaudia, typ szarej, spolegliwej myszy, wzor zyciowo przegranej
babki - przed importerem niedojda miala trzech facetow i corke z pierwszym z
nich. Wszyscy alkoholicy, wszyscy budowlancy. Za kazdym razem to ja
porzucano, mysle, ze dlatego, iz przede wszystkim oczekiwala bezpieczenstwa,
ze nie potrafila znalexc w sobie dosc odwagi, aby oddac sie tylko temu,
ktory by ja naprawde kochal. A moze takie bylo jej przeznaczenie, moze
przeczuwala, ze na takiego, ktory ja pokocha nie ma co liczyc?  Tak czy
inaczej, po kolejnej nieudanej kompletacji moich mebli wkurzylem sie. Nie
wyplacilem palantowi naleznej zaliczki i zadecydowalem, ze jade z nim do
fabryki. W koncu mialo to trwac zaledwie trzy dni, a cala ta sytuacja dosc
mnie juz znuzyla. Jednoczesnie byl to znakomity pretekst, aby znalexc sie
daleko od mojej malzonki, ktora ciosala mi kolki na glowie o remont domu,
postepujacy jej zdaniem slamazarnie. Strasznie sie roztyla, wiec na mysl o
Wloszkach oblizywalem sie jak wyposzczony kocur. Zabralismy ze soba jeszcze
meza kamieniarki, ochroniarza. To byl okaz tezyzny i tepoty zarazem. Wzialem
w podroz listy Sassettiego, w koncu jechalismy do Toskanii, mialem nadzieje
blysnac przy nadarzajacej sie okazji. Mialem tez zamiar obejrzec wille w
Montughi i nawiazac nowe znajomosci, godne duchowego przewodnika tej malej
wyprawy. Nie musialy byc tak romantycznym wyzwaniem jak zorganizowanie
placowek handlu pieprzem na wybrzezu malabarskim, wystarczylo, izbym zawarl
niewielki kontrakcik z Pirellim na import kabli swiatlowodowych na sklad do
Kostrzyna. Przypomnialem sobie, ze pierwsza wyprawa Sassettiego zakonczyla
sie niepowodzeniem, dopiero w rok poxniej, kiedy wyruszyl w Wielki Piatek z
Lizbony na serio rozpoczal przygode z katastrofa. Wrocmy jednak do doktora
Uberti, bo Sassetti bedzie mi jeszcze towarzyszyc chocby z powodu Ariosta i
Dantego. Poszukujac w internecie posrednikow przegladalem wloskie grupy
dyskusyjne. Tam natknalem sie na heraldyczny spor pomiedzy doktorem Uberti,
a blizej nieokreslonym dyskutantem przedstawiajacym sie jako Aldo. Tam po
raz drugi zetknalem sie z tajemnicza osoba nietuzinkowego meza stanu,
Farinata degli Uberti, szlachcicem, od ktorego doktor Uberti wywodzil swoje
korzenie. Zaintrygowala mnie ta postac.
Minuta do wyjscia. Juz po transferze osobowosci. Czuje sie dziwnie.
Pamietam, ale nie cenie. Chyba sie powiodlo. Wyjde i zetre na proch tych
gubernatorskich gownojadow. Zakup Colta Patersona, repliki Uberti, kaliber
36, byl dobrym zakupem, co wiecej, nie wymagal pozwolenia na bron, bo
konstrukcja byla sprzed 1850 roku. Kamizelka tez sie przyda. Wiem jak tego
uzywac i wiem, ze tego uzyje. Byloby milo zabic. Byloby to bardzo ciekawe i
odprezajace wypruc komus flaki. Otwiera sie sluza. Ide.






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: John Wolf,Horner,Borys, prezenty and 3 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie