> qrcze przekonales mnie, od jutra zaczynam!!! mam juz muszynianke!
> tylko jak bez piwka wytrzymac??? a moze piwko wolno?
> pzdr
Przykro mi: nic gazowanego. :)
A generalnie - jem mniej a czesciej, ok. 6 posilkow dziennie - bez slodyczy (odkrylem, ze herbata
i kawa na gorzko ma swietny ma smak :p ), dania male a smaczne (dzis np. rewelacyjne
watrobki z winogronami wziete z grupy). Najgorzej rzeczywiscie jest z ciastami: przy tak przesmacznych wypiekach mojej zony wola jes
t wystawiona na ciezka probe :)
niemniej w odchudzaniu prezentuje nurt umiarkowany i od czasu do czasu kawalek ciasta i owszem
zjem sobie. Ciekawe, ze wiedziony jakims magicznym fluidem wlasnie podczas glodowki trafilem na
ta odstresowujaca grupe :).
Nie chcialbym nikogo do tej metody przekonywac, ale naprawde niezwykle latwo jest oszukac
zoladek szklanka wody, sokiem czy jakims owocem. Znajomi mojego przyjaciela poszcza przez
40 dni w okresie Wielkiego Postu (owoce+soki), a on sam, jak ostatnio z nim rozmawialem,
zrobil sobie lekka glodowke przez sobote i niedziele i jak sam powiedzial wcale sie potem nie rzucil
na jedzenie. Gigantem silnej woli oczywiscie nie jestem: pamietam doskonale jak w Wielki Piatek
z zegarkiem w reku czatowalem przed lodowka do godz. 24.00: punktualnie o polnocy o malo
nie wyrwalam
drzwi od niej i... szszszszszsz wszystko od gornej polki do dolnej zostalo zmiecione! :)
Wydaje mi sie, ze cos zmienilem w swiadomosci: przekroczylem pewna granice, ktora byla
dla mnie nieprzekraczalna i patrzac teraz z pewnej perspektywy widze, ze to nie bylo takie trudne.
Przykladowo zachowanie scislego posu w zwykly piatek przychodzi mi teraz bez problemu. I juz nie
waruje o polnocy przed lodowka :)
Dlatego uwazam, ze warto - jest to bardzo ciekawe doswiadczenie: a jak smakuja grapefrujty!!! :)
Aha, wskazowka praktyczna: jesli chcesz stosowac glodowke to nie mow sobie
"Od dzisiaj nic nie jem" - blad. Perspektywa niejedzenia przez np. TYDZIEN naszych ulubionych potraw, przysmakow,
lakoci itp. jest tak przytlaczajaca, ze - jak powiedzial Grzechu - silnej woli starcza na parenascie
godzin. Wlasciwe jest: "DZIS nie jem. Jutro i owszem, jesli bede mial ochote to zjem. Ale dzis nie."
A jutro tak samo: "DZIS nie jem" itd. Psychologicznie perspektywe glodowki ustawia z zupelnie innej
strony. Zastawia furtke dla naszego laknienia, ze JUZ JUTRO wetniemy sobie nasza
ulubiona . I tak oto nieoczekiwanie nie tylko gotowanie, ale i psychologia
zostala wmieszana do sztuki negocjacji z naszym zoladkiem. :)
Pozdrawiam
Aldek
PS. Trzymaj sie Tomek :)